Główne Menu

Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą! Udana finalizacja kupna nieruchomości

Ręka do góry, kto nie marzy o własnym domu. Chyba nie ma takiej osoby, która z przekonaniem powiedziałaby, że tego nie potrzebuje. Dziś porozmawiamy sobie o finalizacji umowy i prawniczych kruczkach, czyli na tematy poważne i nieco nudne. Mamy nadzieję, że nudno nie będzie, a przy okazji dostaniecie spory zastrzyk wiedzy. Jesteście gotowi?

Jeszcze niedawno wydawało się to tak nierealne, a jednak mamy to! Znaleźliśmy dom, który spełnił nasze oczekiwania! Sprawdziliśmy już finanse – I NIE JEST Z NIMI NAJGORZEJ, mamy też załatwiony mortgage. Teraz czas na torcik z wisienką, czyli krótki opis tego, co się stanie, gdy nasza oferta kupna domu zostanie zaakceptowana.

Najważniejszą rzeczą, o której musimy pamiętać jest to, że do momentu wymienienia umów, NIE MAMY LEGALNEGO PRAWA zakupu domu, nawet gdy nasza oferta została przyjęta. Dlatego jeśli nie otrzymamy kredytu lub np. structural survey bądź homebuyers, o których pisaliśmy tutaj, wykryją jakąś usterkę, to możemy wycofać się z transakcji bez żadnych konsekwencji – co najwyżej stracimy 10% naszej kwoty.

Okej, powiedzmy, że nasza oferta została zaakceptowana, więc w pewnym sensie zaklepaliśmy sobie dom. Tylko chwila… dlaczego jego ogłoszenie nadal widnieje w internecie i lokalnej prasie? Nie tak się umawialiśmy! Otóż biura nieruchomości bardzo niechętnie zdejmują oferty domów na sprzedaż. Robią to w momencie, gdy kupujący dokona wpłaty depozytu (ok. kilkaset funtów), dając im sygnał, że faktycznie jest zdecydowany na zakup nieruchomości.

Co dalej? Jeśli wstępnie jesteśmy umówieni z bankiem w sprawie naszego kredytu, dobrze byłoby poinformować go, że znaleźliśmy dom, a w kolejnym kroku skontaktować się z naszym prawnikiem (solictor) albo conveyancerem. Zastanawiacie się, kim jest ten ostatni? Conveyancer, podobnie jak solictor, zajmuje się przenoszeniem prawa własności ze sprzedającego na kupującego. Oczywiście możecie to samodzielnie zrobić, jeśli czujecie się na siłach i macie jakiekolwiek pojęcie o tego typu sprawach. My jednak zalecamy skorzystać z profesjonalnej ekspertyzy, bo wielu kredytodawców hipotecznych może np. nalegać na zatrudnienie profesjonalnego prawnika, poza tym istnieje większe ryzyko tego, że coś się nie uda. Z kolei jeśli nie mamy jeszcze kredytu hipotecznego, to musimy szybko o niego wystąpić, bo sam proces załatwiania zajmuje ok. 3 tygodni, więc trochę nam to zejdzie. W kolejnym kroku powinniśmy skontaktować się z prawnikiem. Będziemy powtarzać to za każdym razem – KUPNO DOMU to bardzo odpowiedzialna decyzja, którą wiążemy się na co najmniej kilka lat, jeśli nie na całe życie. Nie traktujcie tego jak codziennych zakupów w osiedlowym sklepie. Wszystko musi być dokładnie zaplanowane i przemyślane, punkt po punkcie. Z naszej strony również możecie liczyć na pomoc, np. we wzięciu hipoteki na dom. Kliknij, a jeszcze tego samego dnia zostaniesz poinformowany o szczegółach 🙂.

Kredyt załatwiony, dom zarezerwowany – i co dalej? Teraz do akcji wkracza prawnik, bo to na jego barkach spoczywać będzie cała papierkowa robota. Od A do Z powinien zająć się sprawdzeniem wszystkich aspektów prawnych. Co to znaczy dla przeciętnego Kowalskiego? Przede wszystkim chodzi o potwierdzenie naszych wcześniejszych ustaleń ze sprzedającym i tzw. search u władz lokalnych, czyli wyciągnięcie informacji: o planowanych zmianach w okolicy (czy powstają nowe drogi), które mogą wpłynąć na wartość naszej nieruchomości, czy jest ona w strefie ochronnej (conservation area) bądź czy ciąży na niej obowiązkowy nakaz kupna (compulsory purchase order) itp. Nazbierało się tego trochę, a to jeszcze nie koniec! Oprócz potwierdzenia samego procesu zakupu, przygotowania rejestracji tytułu na nazwisko nowego właściciela oraz wpłacenia hipoteki i stamp duty, prawnik musi w naszym imieniu sprawdzić stan budynku. Fachowo nazywa się to building regulation certificates i planning permissions, które mają potwierdzić informacje dotyczące budowy domu, instalacji elektrycznej i gazowej (np. czy jest bezpieczny do zamieszkania, nie grożą mu powodzie, czy nie jest zadłużony) oraz czy mamy pozwolenie na dalszą rozbudowę nieruchomości (np. budowa ganku, tarasu itp.). Warto by zapoznał się również z bardziej szczegółowymi odpowiedziami, dotyczącymi np. tego, kto jest odpowiedzialny za które ogrodzenia wokół działki, a nawet czy w przeszłości zdarzały się postępowania przeciwko sąsiadom. Co najważniejsze, spoczywa na nim przygotowanie Report to Title, który potwierdzi autentyczność sprzedającego jako właściciela domu.

Wszystko musi być dopięte na OSTATNI GUZIK, każda nasza wątpliwość wyjaśniona, a każdy przedmiot, który zostanie w danej nieruchomości, dokładnie opisany (np. trzeba ustalić, czy garaż ma zostać opróżniony, czy szafa zostaje w salonie, czy dywany, zasłony, żyrandole są sprzedawane razem z domem). Jeśli w tym momencie uważamy, że nasz solictor zbytnio nie wywiązuje się ze swojej pracy, jest mało zaangażowany, to jest najlepszy moment na okazanie swojego niezadowolenia. Im szybciej to rozwiążemy, tym lepiej, zanim dojdzie do podpisania umowy.

Sami widzicie: jest tego sporo, zaangażowanych jest wielu ludzi (od agencji nieruchomości, sprzedającego, kupującego, poprzez prawnika zarówno kupującego, jak i właściciela, brokera, aż po kilka urzędów), dlatego sam proces trwa naprawdę długo. Przyjmuje się, że czas oczekiwania wynosi od 8 do 12 tygodni, co nie zwalnia nas z tego, że powinniśmy być w ciągłym kontakcie z naszym prawnikiem, aby być w 100% pewnym, że nie ma żadnych problemów i wszystko przebiega zgodnie z planem.

W tym samym czasie wypada również pomyśleć o sprawdzeniu stanu technicznego budynku. Generalnie jest to zalecane w przypadku starszych nieruchomości (liczących ok. 80-90 lat), no chyba że sami zauważyliśmy coś niepokojącego. Z poprzedniego artykułu wiemy, że możemy zamówić ankietę Homebuyers report (koszt ok. £250) lub bardziej kompleksowy Structural survey (ok. £500). Nie powinniśmy mylić obu tych raportów z house valuation, czyli wyceną nieruchomości przeprowadzaną przez bank. Są to DWIE RÓŻNE rzeczy, bo wycena banku bardziej opiera się na pobieżnym sprawdzeniu domu, w którym pracownik banku ma małe szanse na dostrzeżenie jakiejś ukrytej usterki. Z kolei inspekcja zlecona na nasze zamówienie upewni nas, że nie kupujemy kota w worku. Im bardziej szczegółowa, tym droższa, ale jeśli pojawią się jakieś problemy, możemy wycofać się z transakcji albo wynegocjować ze sprzedającym usunięcie usterek lub obniżenie ceny. Opłaca się, prawda?

Załóżmy, że wszystko jest okej, skonsultowaliśmy się z naszym prawnikiem, przeprowadziliśmy survey, który nie wykazał niczego złego, więc teraz przyszedł czas na najważniejsze – WYMIANĘ UMÓW (exchange of contracts). Jest to moment, w którym płacimy pierwszą ratę za nieruchomość w WYSOKOŚCI 10% JEJ WARTOŚCI. Jeśli wtedy byśmy zmienili zdanie i stwierdzili, że jednak nie chcemy mieszkać w tym miejscu, to po tej wymianie NIE ODZYSKAMY już kwoty, którą zapłaciliśmy. W trakcie exchange of contracts prawnik sprzedającego ustala ostateczny dzień przekazania domu (complition), wtedy też kwota, na jaką umówiliśmy się z właścicielem, powinna się znaleźć na jego koncie, a my powinniśmy otrzymać klucze do naszej nieruchomości.

Tuż przed naszą przeprowadzką warto załatwić jeszcze kilka dodatkowych spraw. Zastanawiacie się, o co może chodzić? Przecież zrobiliśmy już wszystko, co było najważniejsze – umowa podpisana, gotówka przelana, klucze do domu odebrane, więc co jeszcze? No właśnie. Tak jak dbamy o nasze dzieci, by nie przytrafiło się im coś złego, tak otoczmy opieką nasz dom. Każdy kto ma nieruchomość na własność, powinien pomyśleć o zakupie kilku ubezpieczeń. Pierwszym jest UBEZPIECZENIE BUDYNKU I JEGO ZAWARTOŚCI, które zabezpieczy nas przed różnymi zdarzeniami, jak włamania, pożar, zalania, powodzie czy zniszczenia spowodowane silnym wiatrem. Więcej tutaj. Mając zaciągnięty, nierzadko duży kredyt hipoteczny, warto byłoby zadbać o najbliższych, by w razie „w” mieć pewność, że zostanie spłacony. Tutaj najpopularniejszymi formami ubezpieczenia, z jakich możemy skorzystać, są MORTGAGE PROTECTION (spłaca całość zadłużenia w przypadku śmierci właścicieli domu) i/lub INCOME PROTECTION (ubezpieczenie zastępuje część naszej pensji, gdy nie możemy pracować z powodu choroby lub wypadku). Jeżeli interesujecie się którymś z powyższych ubezpieczeń i potrzebujecie fachowej oraz profesjonalnej porady w tym zakresie, skontaktujcie się z, np. z The Guardian Dog.

Ostatnimi krokami, które warto wykonać już PO PRZEPROWADZCE do nowego domu, jest poinformowanie banku, pracodawcy, DVLA (Driver and Vehicle Licensing Agency) i innych instytucji o zmianie naszego adresu zamieszkania.

Kupno domu to twardy orzech do zgryzienia w UK. Mogłoby się wydawać, że formalności i papierkowa robota to wyłącznie specjalność Polaków, którzy lubią utrudniać sobie życie, ale jak widać, nie tylko my tak mamy. I tak, może nas to kosztować sporo nerwów i nieprzespanych nocy, ALE na pewno warto przez to przejść, by w końcu wylądować na swoim. Nie zamierzamy nikogo przekonywać – Kupuj dom teraz, bo będzie za późno! Nie, tak nie będzie. Jeśli nie czujecie się na siłach, by przebrnąć przez ten cały sajgon przepisów lub zwyczajnie Was na to nie stać – poczekajcie z decyzją, a jeśli uważacie, że to Wasz czas i nie będzie już lepszej okazji – działajcie. Bez dwóch zdań zakup nieruchomości w UK jest strzałem w dziesiątkę i nawet jeżeli nie wszyscy z nas są zwolennikami kredytów i pożyczek, to naprawdę warto ZARYZYKOWAĆ, ale kiedy to będzie? – to już zależy od nas samych. My jesteśmy dobrej myśli i wierzymy w Was, a jeśli macie jakiekolwiek pytania i wątpliwości, piszcie. Na pewno pomożemy.


Wyraź swoje zdanie ;)