Główne Menu

Manifest ubogich – bo to, co nas OTACZA, to się nazywa… KASA!

Zbieranie runa leśnego, laptop na energię słoneczną, ubieranie się w second-handach… czego nie robi się dla OSZCZĘDNOŚCI! Czy w tak konsumpcyjnym świecie możliwe jest jeszcze życie bez pieniądza? Okazuje się, że tak, ale uwaga! – czasem może to być bardzo BRUDNA ROBOTA… 

Bezwzględni, konkurujący, nastawieni na zysk i sukces, albo wręcz przeciwnie: jak tu zarobić i się nie narobić, leniwi i myślący, że wszystko im się od życia należy – tak widzimy dzisiejsze społeczeństwo. Oczywiście jest to kwestia sporna, możemy się z tym zgodzić lub nie – wszystko bowiem zależy od naszych doświadczeń i własnego podejścia. Dlatego dzisiaj naszą uwagę skupimy na tych, którzy poszli o krok dalej, czyli ograniczyli koszty do poziomu £0! Tak, dobrze czytasz – to nie jest pomyłka! Są ludzie, którzy nie wydają, a ŻYJĄ! To możliwe? Okazuje się, że tak. 

Jak więc jeść czy płacić rachunki bez konieczności użycia pieniądza? Jesteście ciekawi? Może zacznijmy od początku.

Jak jeść za darmo z APETYTEM? 

Brzmi niewiarygodnie, a jednak! Ma to nawet swoją nazwę – FREEGANIZM. Skąd brać jedzenie za FREE? UWAGA! – ze śmietnika. Nie, to nie żart. Czy to znaczy, że aby coś zjeść, musimy zaglądać do śmietników pełnych spleśniałych rzeczy? I tu Was mamy – otóż NIE!  Moi drodzy, na świecie marnuje się mnóstwo żywności, o czym pisaliśmy dużo wcześniej. Sami zresztą pomyślcie, ile razy zdarzyło się Wam wyrzucać do kosza nieprzeterminowane produkty? Było tego trochę, prawda? I to czasem nawet artykuły, które są nadal dobre, ale poleżały długo w naszej szafce, gdzieś na dnie, kompletnie zapomniane – i nie mamy już na nie ochoty. Podobnie dzieje się w sklepach. Wiadomo, że jeśli towar nie sprzeda się szybko, to po pewnym czasie nie wygląda już świeżo. I nieważne, że nadal nadaje się do spożycia – ląduje na śmietniku! Dlatego w Leeds wprowadzono w życie nietypową inicjatywę i utworzono punkt żywności wycofanej przez supermarkety oraz mikroprzedsiębiorstwa, a klienci płacą za produkty „tyle, ile uważają, że powinni”, czyli symboliczną kwotę. Prawda, że to wspaniały pomysł? 

Więcej o nietypowych sposobach na oszczędzanie przeczytacie w artykule dostępnym poniżej: 

Jakie jeszcze plusy wynikają z freeganizmu? Może stwarzać niepowtarzalne okazje do spróbowania czegoś, na co w innych okolicznościach… nie byłoby nas stać! Oczywiście nie da się ukryć, że freeganizm to dosyć osobliwy sposób na życie, szczególnie w swoim bardziej radykalnym wydaniu – szperanie w koszach z odpadkami nie należy do przyjemności. Nie odstrasza Was to i macie ochotę spróbować swoich sił jako freeganie? Decydując się na taki krok, nie zapomnijcie o odpowiednim ubraniu, które dobrze zabezpieczy przed brudem i skaleczeniami – czyli grube spodnie, bluzy z długimi rękawami i rękawice, a po powrocie do domu oczywiście prysznic! Koniecznie trzeba również dokładnie umyć każdą „zdobycz”. 

Kolejna ważna sprawa przed dołączeniem do freegan to sprawdzenie DUMP DIVING. Czemu to takie ważne? Bo może okazać się, że wydobywanie śmieci z kosza może zostać potraktowane jako KRADZIEŻ! Szczególnie dotyczy to kontenerów hipermarketów i mniejszych sklepów, które mogą nas oskarżyć o wtargnięcie na ich teren.

Z wybranego śmietnika mogą również korzystać inne osoby – i nie zawsze będą przyjacielsko nastawione. Co polecamy w związku z tym? Zbudować swoją własną sieć kontaktów, dzięki czemu łatwiej nam będzie dzielić się informacjami i zdobywać pożywienie. 

Zdajemy sobie sprawę, że jest to niewdzięczne zajęcie – śmierdzące i brudne, a w dodatku niebezpieczne… W kontenerach możemy natrafić na wszystko, zaczynając od rozbitych butelek, a na broni i ostrych narzędziach kończąc. Istnieje też ryzyko… ugrzęźnięcia w śmieciarce, a przecież zginąć w taki sposób nie jest niczyim marzeniem. 

Zastanawiacie się pewnie, jak to możliwe, że taki styl życia ma swoich zwolenników – jaka determinacja musi nimi kierować, by decydowali się zajrzeć do kosza na śmieci? Każdy z nas chciałby mieć więcej pieniędzy i żyć oszczędnie, ale żeby robić coś takiego?… W tym przypadku jednak oszczędność to sprawa drugorzędna – rzeczywistym wyznawcom freeganizmu chodzi przede wszystkim o publiczny MANIFEST przeciwko konsumpcjonizmowi, obecnemu systemowi ekonomicznemu i ograniczeniom wolności, jakie niosą ze sobą pieniądze.

A co, jeśli nie ŚMIETNIK? 

Grzebanie w koszach z odpadkami niekoniecznie do Was przemówiło i z całą pewnością nie dacie się przekonać do zmiany stanowiska? Spokojnie, w zanadrzu mamy jeszcze inne opcje, bardziej przyjazne. 

Możemy wykorzystać aplikację LeftoverSwap, która ma nam pomóc w zwalczaniu marnotrawstwa jedzenia. Zasady jej działania są banalnie proste – mamy za dużo nietkniętego jedzenia? To robimy mu fotkę i wykorzystując aplikację, wrzucamy ją do bazy zdjęć. Później już tylko czekamy, aż ktoś nieznajomy wpadnie po odbiór żywności. Brzmi to nieprawdopodobnie? A jednak to rzeczywiście działa i ma wielu zwolenników. Dlatego jeśli nie chcemy jeść tej samej zupy przez cały tydzień, to może warto zapytać swojego sąsiada, czy przypadkiem z chęcią nie przyjdzie jej skosztować? 🙂 

Wszystko oczywiście jest za darmo. Jeśli mamy zbyt dużo dobrej, zdatnej do spożycia żywności, to oddajmy ją komuś, kto jej potrzebuje, bo jest bez pensa w kieszeni lub po prostu jest chętny na wymianę. Aplikację możemy pobrać i z Apple, i z Google Play Store. Na stronie LeftoverSwap znajdziemy także dokładne tipy, jak z niej korzystać, jakie jedzenie oddawać itp. 

Jedzenie mam, to Ci dam! 

Jak to mówią: internet źródłem wszelkiego bogactwa! I to jest szczera prawda. To, czego nie ma nigdzie – na pewno znajdzie się w sieci. 😉

Na Facebooku powstaje wiele grup, które dzielą się posiłkami z innymi. Na przykład społeczność ,,Jedzenie mam, to Ci dam”. Co prawda istnieje ona w Poznaniu, ale na pewno na naszych lokalnych stronach działa coś podobnego. Po prostu dzielimy się jedzeniem, którego mamy za dużo i otrzymujemy produkty, które ktoś inny wyrzucił albo miał taki zamiar. Skupia już ponad 3.5 tysiąca członków i cały czas jest na topie. Takie prospołeczne, „wymienne” inicjatywy pojawiają się także w UK. Powstały m.in. FoodSharing, Food Drop, Bath Foodbank, które zajmują się gromadzeniem żywności dla ludzi, którzy jej potrzebują. Są niczym innym jak organizacjami charytatywnymi, a ich działalność polega na ponownej dystrybucji nadwyżek żywności pomiędzy różnymi osobami (głównie na Facebooku). Co ciekawe, organizują też imprezy Disco Soup i prowadzą działalność edukacyjną!

Z kolei w Hiszpanii, w mieście Galdakao, stworzono „Lodówkę Wspólnoty”. Każdy może włożyć do niej to, co chce, czego nie potrzebuje i czego już nie zje.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia! Jak widzicie, tego typu inicjatywy są coraz częstsze i pojawiają się na całym świecie.

Jak ŻYĆ, drodzy Państwo?! 

Kończąc, podsumujmy – czy da się ŻYĆ bez pieniędzy? Bo przecież są ludzie, którzy nie płacą za nic, a żyją. Jak im się to udaje? Może dlatego, że zrezygnowali z niektórych uciech, jak np. oglądanie telewizji? Wzięli sprawy w swoje ręce jak freeganie i zapewniają sobie żywność, uprawiając własny ogródek. A w przypadku pieniędzy, zamienili je na usługi – Ja Ci pomogę w naprawach domowych, a Ty odwdzięczysz się obiadem. I tak możemy nawet wybudować dom z naturalnych materiałów, które dla innych są odpadami. Spójrzmy na przykład pewnego farmera z Wielkiej Brytanii. 

Cała idea freeganizmu i jego ekonomii opiera się na powrocie do czasów, gdy ludzie robili więcej dla siebie RAZEM, bez potrzeby korzystania z pieniędzy. W dzisiejszym życiu panuje prosty model wymiany handlowej: produkt-pieniądz. Robimy coś, za co dostajemy wynagrodzenie, a potem wydajemy je na potrzebne towary i usługi. Tymczasem zwolennicy freeconomy postanowili usunąć z tego równania kasę.  W czasie gdy ludzie zatracają się w pospiesznej walce o pieniądz, freeganie żyją sobie zgodnie z przyjętym przez siebie porządkiem świata. Można? Można! Przykładem jest Mark Boyle, który zamienił całe swoje dotychczasowe życie na radykalny eksperyment. Z daleka od gotówki, kart kredytowych, pożyczek i innych form finansowania – żyje tak od 11 lat. Swoje przemyślenia spisał w książce „The Moneyless Man” („Człowiek bez pieniędzy”), w której wyjaśnia filozofię uczciwszego i szczęśliwszego życia bez pieniędzy. A przy tym nie bierze za nią ani pensa! 

I co, możemy żyć, nie wydając ani funta? Jak widać, jest to możliwe. Jednak nie chodzi o to, by zmusić Was do wskakiwania do kontenerów pełnych śmieci czy pozbycia się wszystkich kart kredytowych, jakie macie w portfelu. Chodzi o to, by zmienić nasze myślenie i zacząć cokolwiek oszczędzać!

Ile razy powtarzamy sobie w ciągu miesiąca, że mało zarabiamy, że przydałaby się jakaś premia? A nawet jeśli dostaniemy podwyżkę, to nadal będziemy czuć niedosyt. Niestety, kult posiadania coraz bardziej graniczy z bezmyślnością. A wszystko nakręcane jest przez koncerny, media, reklamy.. 

Dlatego bądźmy mądrzejsi i odpuśćmy sobie – gdy nasze życie przestanie kręcić się wokół pieniędzy, w końcu odczujemy ulgę.

Ale czy to znaczy, że mamy stać się zwolennikami freeganizmu? 

Wiadomo, sama idea budzi wiele kontrowersji. Nagle wokół pojawiają się ludzie, którzy twierdzą, że mogą żyć szczęśliwie bez gotówki, niczym w najdawniejszych czasach. Ale jak? Mamy XXI wiek! Faktycznie istnieją przypadki, w których możemy wymienić się rzeczami i usługami, jednak nie dotyczy to wszystkiego. Okej, zrobimy deal z kimś znajomym, np. będziemy korzystać z jego auta w zamian za koszenie trawy. Tylko co gdy spowodujemy wypadek? Co z ubezpieczeniem? No właśnie – każdy w zamian będzie oczekiwał pieniędzy. Podobnie jest z podatkami. Jeśli nic nie zarabiamy –  to nic nie płacimy. Ale co z council tax? Mark Boyle sugeruje, że możemy zwiększyć wkład w społeczność, czyli odpracować tax np. poprzez udział w życiu społecznym czy oferowanie ludziom za darmo tego, co jest im potrzebne. Tylko czy przystaną na to podatnicy?…

Świat zachęca nas do różnych wydatków – z jednej strony witryny namawiające do kupna telewizora czy laptopa, a z drugiej butiki kuszące wyprzedażami. Nowe nabytki sprawiają, że czujemy się lepiej – to prawda, jednak jest to chwilowe uczucie szczęścia. Słyszeliście o efekcie Diderota? Jeszcze nie? To zapraszamy do przeczytania artykułu, a uwierzcie, nie będzie to czas zmarnowany 😉  

Oczywiście nie każdy może i chce żyć tak, jak „The Moneyless Man”. Najważniejsze to nie tracić poczucia szczęścia, sensu i spełnienia, które powinny Wam towarzyszyć bez względu na to, jaki styl życie wybierzecie. Czy będzie to freeganizm, czy egzystencja bez pieniędzy, czy stary, dobry konsumpcjonizm, a może Wasza własna filozofia, o której świat dotąd nie słyszał – bądźcie wierni sobie i swoim wartościom! Pieniądze niech będą środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. Na pewno dalibyście sobie bez nich radę! 😉



Wyraź swoje zdanie ;)