Główne Menu

Raz, dwa, trzy… AGENT patrzy! Witamy w świecie nieruchomości!

Mówi się, że gdzie diabeł nie może, tam... AGENTA pośle. Może co niektórzy znają inną wersję, ale dziś udowodnimy, że rola brokera finansowego ma bardzo duże znaczenie przy kupnie nieruchomości. Zanim zdecydujecie się na inną opcję, zapraszamy do krótkiej lektury.  

Każdy z nas marzy o własnym kącie, ale NIE KAŻDEGO na to stać, i to jeszcze w UK. Jeśli komuś się powiodło, to z pewnością możemy go nazwać szczęściarzem. Co pozostaje reszcie?  Mamy nadal bujać w obłokach i odkładać plany o kupnie domu na przyszłość, bo „może kiedyś wygram w totolotka, a wtedy sprawię sobie NAJDROŻSZY i NAJPIĘKNIEJSZY dom w okolicy”? Otóż NIE, czasem warto wziąć sprawy w swoje ręce i skorzystać z pomocy instytucji finansowych. 

Okej, urzeczywistniając marzenie o własnej nieruchomości, podejmujemy jedną z najważniejszych decyzji finansowych w naszym życiu. Chcemy kupić dom, ale nie mamy tyle gotówki, by zapłacić za niego z własnych oszczędności. Co możemy zrobić? Pozostaje nam wzięcie mortgage, czyli kredytu hipotecznego. Często słyszymy, że nasi przyjaciele, znajomi, bliscy biorą kredyt na dom, więc właściwie czemu z takiej opcji nie skorzystać? Problem pojawia się, gdy nie mamy zielonego pojęcia, jak przejść przez zagmatwany proces kupna, a co najważniejsze – jak ZNALEŹĆ miejsce, które spełni nasze oczekiwania i potrzeby. Zazwyczaj first time buyers (kupujący po raz pierwszy) swoje pierwsze kroki kierują do mortgage brokera, czyli doradcy finansowego lub banku w celu ustalenia ZDOLNOŚCI KREDYTOWEJ. Różnica między nimi polega na tym, że BANK zaproponuje nam produkty, jakie ma w swojej ofercie (ok. 3-5 ofert kredytowych), z kolei doradcy finansowi mają dla nas zdecydowanie więcej opcji.  

W Anglii regułą przy ustalaniu maksymalnej wysokości kredytu jest MNOŻENIE ROCZNYCH ZAROBKÓW (Income Multiple). Dlatego banki mają w zwyczaju mnożenie ROCZNYCH DOCHODÓW BRUTTO razy 3,5 lub razy 4. Z kolei mniejsze towarzystwa są w stanie pożyczyć do 5-krotności dochodów rocznych brutto. I to jest właśnie główna przewaga brokerów nad bankami. Nic z tego nie zrozumieliście? Okej, w takim razie pokażemy to na przykładzie. 

Jeśli zarabiamy rocznie £20.000, możemy maksymalnie pożyczyć £100.000 (£20.000 x 5). Jeżeli razem z żoną (partnerką) zarabiamy łącznie £45.000, najwyższą kwotą, jaką możemy otrzymać, jest £225.000 (£45.000 x 5). 

Kwoty te są jak na razie kwotami maksymalnymi, jakie możemy uzyskać na dzień dzisiejszy, przy obecnych warunkach rynkowych. ZAROBKI są ważne przy ustalaniu ZDOLNOŚCI KREDYTOWEJ, ale równie ważne jest to, jak często zmieniamy pracę, czy wcześniej nie mieliśmy problemów z wywiązywaniem się ze zobowiązań kredytowych, a nawet ile razy zdarzyło się nam zmieniać miejsce zamieszkania. Więcej przeczytacie pod tym linkiem. Jednak brak problemów kredytowych w przeszłości wcale nie oznacza dobrej HISTORII KREDYTOWEJ. Tak naprawdę musimy być dla banku nieskazitelnie czyści: odpowiednia wysokość stałych dochodów, wydatków miesięcznych i odpowiedni dochód do dyspozycji (oprócz stałych wydatków, musimy posiadać środki na spłatę miesięcznej raty kredytu). Poza tym banki lubią zaniżać wysokość udzielanych pożyczek. 

No dobrze, a jak sytuacja wygląda w przypadku mortgage brokera? Wielu zadaje sobie pytanie typu: dlaczego miałbym wydawać dodatkowe pieniądze na czyjąś pomoc, jeżeli jestem w stanie iść do banku, gdzie doradca pomoże mi we wszystkim ZA DARMO?

Już odpowiadamy. Broker to nie tylko osoba, która pomoże i doradzi w kwestii kredytu. Przede wszystkim wypełni za nas całą, niekiedy bardzo skomplikowaną, drogę usłaną jedynie formalnościami i dokumentami, które dla nas to zło konieczne. DOSŁOWNIE! W odróżnieniu od doradcy z banku, znajdzie też najlepszy kredyt na rynku oraz doradzi, jaki rodzaj kredytu przy naszej sytuacji finansowej będzie NAJLEPSZY (oszczędzając przy tym dla nas niekiedy tysiące funtów). Jeśli nie mamy czasu, bo jesteśmy pochłonięci czymś innym bądź zwyczajnie nie orientujemy się na rynku, to na barkach doradcy finansowego spoczywa przebrnięcie przez cały proces zakupu domu – kontakt z bankiem, prawnikiem czy agencją nieruchomości, ale też wypełnianie skomplikowanych dokumentów. Dla kogoś, kto nie miał z tym wcześniej styczności, może to przysporzyć wiele stresu oraz pochłonie dużą ilość czasu. 

Nie chcemy tu wychwalać wniebogłosy brokerów, ale w niektórych sytuacjach są to tacy doradcy „na dobre i na złe.” Czasem może się zdarzyć, że bank nie akceptuje naszego kredytu albo pojawiły się jakieś problemy związane z wyceną nieruchomości. Wtedy do akcji wkracza profesjonalista, który często ma dostępne inne rozwiązania bądź jest w stanie wynegocjować szczęśliwe zakończenie. Zapraszamy również do skorzystania z naszych usług. 😉 DLACZEGO? Już mówimy. Dobrze znamy rynek, wiemy, które banki będą w stanie zaproponować Wam najkorzystniejszą ofertę (co jest szczególnie pomocne osobom ze złą historią kredytową lub niskim depozytem), mamy także dostęp do wielu korzystnych ofert banków przeznaczonych tylko dla brokerów. 

Każdy z nas chce, aby przy procesie kupna domu wszystko przebiegło możliwie jak najszybciej. Dużo osób myśli, że jeśli skorzysta z pomocy brokera, to wszystko odbędzie się o wiele sprawniej, niestety tak nie jest. Przy kupnie nieruchomości zaangażowanych jest naprawdę sporo osób (od agencji nieruchomości, sprzedającego, kupującego, poprzez prawników po bank udzielający kredytu i różne urzędy), więc trwa to naprawdę długo – mniej więcej od 8 do 12 tygodni. I nawet NAJLEPSZY doradca nie przyspieszy tutaj nic. 

Zaczęliśmy z grubej rury, ale KIM dokładnie jest mortgage broker?  

Jest pośrednikiem między KUPUJĄCYM dom a BANKIEM lub KASĄ POŻYCZKOWO-OSZCZĘDNOŚCIOWĄ (building society) udzielającą kredytu hipotecznego. Dzięki temu, że ma wgląd w oferty różnych banków, może stworzyć taką ofertę, jaka będzie najlepsza dla nas (będzie odpowiadała naszej sytuacji finansowej i życiowej). Dosłownie PROWADZI NAS ZA RĘKĘ przez skomplikowane etapy załatwiania kredytu. 

Co mogą nam zaproponować? Przede wszystkim oferują kredyty z jednego banku lub kasy pożyczkowej (building society), kilku banków lub dysponują ofertami z całego rynku kredytów hipotecznych. Jasne jest, że wolimy mieć wgląd w jak największą gamę propozycji i takiego też doradcy powinniśmy szukać. 

No tak, ale dużo się mówi, że brokerzy oszukują, np. spowalniają cały proces, proponują oferty banku, z którym akurat współpracują, przez co tracą NIEZALEŻNOŚĆ. 

Przez długie lata budowałem swój wkład własny, by w końcu kupić wymarzony dom. Nieźle też zarabiałem, więc liczyłem na korzystną ofertę kredytu hipotecznego, o niskim oprocentowaniu i niskiej prowizji. Niestety agent zaproponował mi zaledwie kilkadziesiąt ofert przy kilku tysiącach dostępnych. Żadna nie spełniała moich wymogów. Jedno wiem na pewno – zadowolony z tej rozmowy nie byłem.

Tak, to również się zdarza. W żaden sposób nie chcemy wybielać doradców finansowych, bo jak wiadomo, możemy spotkać różnych na swojej drodze. Dlatego, zanim zdecydujemy się na tego jednego, który poprowadzi naszą sprawę od początku do końca, zróbmy mały przegląd na rynku – OSTROŻNOŚĆ przede wszystkim. Ważnym elementem w pracy brokera jest ciągłe sprawdzanie ofert kredytowych i odpowiedni ich dobór w taki sposób, abyśmy zaoszczędzili jak najwięcej w kolejnych latach spłacania kredytu. Aby nie dać się oszukać, po prostu sprawdźmy go przed nawiązaniem kontaktu. Rzetelny i WIARYGODNY agent to taki…? No właśnie. Taki, który w swojej ofercie ma dostęp do WSZYSTKICH banków na rynku, czyli tzw. whole of market, co daje nam możliwość znalezienia korzystnej opcji. Taki, który jest autoryzowany przez Brytyjską Radę Finansową (FCA), co równa się temu, że bierze pełną odpowiedzialność za swoje działania, i którego dodatkowym atutem jest komunikacja w języku polskim. 

Broker brokerem, ale NAWET i jego dosięgnie sprawiedliwość. Doradzając, ponosi ODPOWIEDZIALNOŚĆ za swoje czyny. W przypadku błędnych decyzji, np. gdy zaproponuje nam kredyt, którego nie jesteśmy w stanie spłacić, możemy domagać się rekompensaty przed sądem.  

No dobrze, zachwalamy agentów, że są tacy super, pomogą nam, doradzą i w ogóle ochy i achy (z małymi WYJĄTKAMI), ale przecież mają w tym swój mały INTERES. Ile mogą od nas wyciągnąć?  

  • Generalnie zdarza się, że brokerzy pobierają opłaty za usługę od kupującego (stawki wynoszą od £500 do £1500). Jeśli proponują wyższą cenę, to nie pozostaje nam nic innego jak ZWIEWAĆ, i to jak najdalej.  
  • Czasem też otrzymują prowizję od banku. Tutaj stawki mogą wynosić ok. 0,4%. SUPER opcja! -pomyślimy. Niby tak, bo nie płacimy za usługę. Tylko musimy się liczyć z tym, że oferty, jakie nam zaproponują, będą OGRANICZONE do tych, dzięki którym uzyskują prowizję. 
  • Może być też tak, że broker będzie pobierał zarówno PROWIZJĘ od banku, jak i opłatę od kupującego. 
  • Niektórzy opłacani są według STAWKI GODZINOWEJ. W takim przypadku należy się upewnić, jak długo będzie trwała porada. 

Tak naprawdę nikt nam nie broni współpracy z doradcą finansowym. Kiedy nie lubimy lub nie potrafimy szukać ofert nieruchomości i kiedy nie radzimy sobie z wypełnianiem dokumentów, broker to najlepszy wybór. Jeśli z kolei czujemy się na siłach i jesteśmy pewni, że podołamy wszystkiemu bez pomocy profesjonalisty, to jak najbardziej wykorzystajmy to. Musimy się tylko liczyć z tym, że nie każdy bank będzie miał takie samo zdanie co my. PO PROSTU może uznać nas za osoby mało wiarygodne, a wtedy problem gotowy. Może zdarzyć się też tak, że bank przyzna nam hipotekę, ale warunki, na jakie przystaniemy, z biegiem czasu okażą się niekorzystne, a wtedy nie mamy co liczyć na reklamację… 

Jesteśmy tak skonstruowani, że nie lubimy przyznawać się do swoich słabości i wad – jeśli takie posiadamy 🙂 Wolimy polegać na sobie, na swojej intuicji, niż zaufać komuś, kto wykorzysta naszą naiwność. Taki jest dzisiejszy świat! Rządzi nim kasa, przekręty i korupcja! – powie wielu. Po części zgadzamy się z tym – jeśli będziemy nieostrożni, ZAWSZE może zdarzyć się coś, co niekoniecznie jest miłe. Przy wyborze domu, pozwólmy sobie pomóc. Zdajmy się na profesjonalistów, którzy naszym zdaniem są WIARYGODNI i sprawdzeni, i zróbmy WSZYSTKO, by nasze marzenie o własnym domu nie przeminęło z wiatrem.  Do dzieła! 🙂 


« (Poprzedni artykuł)
(Następny artykuł) »

Wyraź swoje zdanie ;)