Główne Menu

Życie jak w Madrycie…- goooorące ceny domów

Z tym, że na angielskiej ziemi. Czy jest to możliwe? Rzeczywiście możemy poczuć się rozgrzani, nawet BARDZO, ale nie klimatem i atmosferą panującą nad Tamizą, a WYSOKOŚCIĄ cen nieruchomości. Dzisiejszy artykuł oświeci nas trochę w tym, gdzie warto kupić swój pierwszy, wymarzony dom. 

Przymierzając się do kupna domu, pierwszą rzeczą, o jakiej myślimy, to za ile można kupić nieruchomość na Wyspach i z jakimi kosztami trzeba się liczyć. Nawet jeśli mamy jakiekolwiek pojęcie o rynku nieruchomości w Polsce, to ma się to nijak do życia w Anglii – jak tu kupić coś taniego, skoro nie wiemy, czego się spodziewać i gdzie szukać? 

Jednego możemy być pewni – ZAKUP NIERUCHOMOŚCI w Anglii do najłatwiejszych nie należy. Patrz: kupno domu w UK. Obecnie odsetek właścicieli domów jest rekordowo niski (w UK najniższy od 30 lat). Powód może być tylko jeden – jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o wysokie CENY. Szacuje się, że aby kupić swoją pierwszą nieruchomość, trzeba wyłożyć co najmniej £176.000. Sporo, prawda? Niewielu może sobie na to pozwolić, dlatego często idziemy na łatwiznę i wynajmujemy. ALE tutaj też nie jest kolorowo – średnia cena za miesięczne wynajęcie domu w UK to, bagatela, £764. Często mówi się, że najdrożej żyje się w stolicy, i jest to typowe dla większości krajów całego świata. Rzeczywiście Londyn nie odbiega od tej normy – jest NAJDROŻSZY nie tylko pod względem cen nieruchomości, ale także wynajmu.

PRZYKŁADOWO: wynajęcie mieszkania w Londynie wynosi ponad £600 tygodniowo, podczas gdy za takie samo mieszkanie zapłacimy w Szkocji nieco ponad £130. Robi wrażenie, prawda? TERAZ przełóżmy to na ceny kupna domów, będzie bardziej DOBITNIE – średni koszt w Londynie to ok. £660.000, podczas, gdy w Szkocji za TEN SAM DOM zapłacimy ok. £205.000 

Hm, co zatem możemy zrobić? Jedno wiemy na pewno – CHCEMY KUPIĆ NIERUCHOMOŚĆ! Tylko jak kupić i nie stracić na tym zbyt dużo pieniędzy? Rozwiązaniem może być przeprowadzka do miasta, gdzie nieruchomości są tańsze. Jednak nie ukrywajmy, nie każdy z nas może sobie na to pozwolić, bo RAZ: zostawiamy swoją pracę, najbliższych i znajomych, a DWA: jeśli mamy dzieci, wiąże się to ze zmianą szkoły i całego otoczenia. Dlatego w większości wypadków rodziny wolą zostać w miejscu, które jest im dobrze znane, więc ta opcja raczej odpada. Choć oczywiście niektórzy z nas lubią zmiany, czasem wywracające życie do góry nogami, i decydują się na gwałtowne kroki w postaci przeprowadzki do innego miasta. Właściwie czemu nie? 🙂 

Dobrze, szukamy wymarzonego domu, ale takiego na naszą kieszeń. Czy tylko CENA jest wyznacznikiem, na który powinniśmy patrzeć? A co z przestępczością, jakością edukacji, lokalnymi atrakcjami? Warto się im przyjrzeć przy okazji szukania nieruchomości, bo dom, nawet WŁASNY i NAJPIĘKNIEJSZY, będzie przysparzał nam mnóstwa problemów, jeśli kupimy go w miejscu, które nie jest odpowiednie i w którym mamy więcej problemów niż korzyści. Patrz: bezpieczeństwo domu. 

No tak, ale czasem zdarza się, że stawiamy wszystko na jedną kartę i niech się dzieje wola nieba. Nie stać nas na zbytnie wybrzydzanie, nie chcemy również zaciągać kredytu na 40 lat, a chcielibyśmy mieć w końcu swój kąt. Co wtedy? Wielu z nas pracuje w firmach, które mają rozsiane swoje siedziby po całej Anglii, np. restauracje, Argos. Wtedy jest nam łatwiej znaleźć mieszkanie i utrzymać stały dochód, bo pracujemy tak samo, za taką samą płacę, tylko w innym miejscu. Z kolei niektórzy mają swój własny biznes, jak np. kosmetyczki, fryzjerki, nianie, które również mogą bez przeszkód przenieść swoje miejsce pracy. Podobnie jest w przypadku wolnych zawodów, typu programista, grafik, tłumacz, zazwyczaj jest to praca w domu, więc zmiana miejsca zamieszkania nie ma tak dużego znaczenia jak w przypadku innych. 

No dobrze, ale może ktoś z nas dopiero przymierza się do przyjazdu i zastanawia się, gdzie pojechać, aby żyło nam się na poziomie i jednocześnie niedrogo (czyli wydając pieniądze na przyjemności i obowiązki w taki sposób, aby nasza kieszeń zbytnio tego nie odczuła). W planach macie także KUPNO DOMU, na który na pewno trzeba jakiś czas oszczędzać, gdziekolwiek byśmy nie mieszkali (NAWET w najtańszym miejscu). My wiemy, że takie miejsca istnieją w Anglii, tylko gdzie one dokładnie są? 

Halifax, brytyjski kredytodawca, przedstawił mapkę nieruchomości z regionami, w których na kupnie domu zjemy zęby i takich, gdzie jest to naprawdę opłacalna inwestycja. I tak NAJTAŃSZE miejsca do kupowania nieruchomości znajdują się głównie w zachodniej Szkocji, północnej Anglii, Irlandii Płn. (ze średnią ceną domu 143 306) i The Humber (164 544). NAJDROŻSZE z kolei są w Londynie, East Dunbartonshire oraz na północnych obrzeżach Glasgow. Główną wartością, na jakiej się opierali, był house prices vs earnings ratio, czyli WSPÓŁCZYNNIK ŚREDNIEJ CENY DOMÓW do ŚREDNICH ROCZNYCH ZAROBKÓW uzyskiwanych w danym miejscu. Poniżej przedstawimy regiony, które zachęcają do osiedlania. 

Co oznaczają współczynniki w ostatniej kolumnie? Już wyjaśniamy: mamy np. 3x, co oznacza, że przy średniej rocznej pensji £20.000, możemy kupić mały dom za £60.000. Także same koszty jego utrzymania znacznie różnią się w poszczególnych częściach UK (w zależności od stawki Council Tax  czyli lokalnego podatku oraz różnych opłat za gaz, wodę, elektryczność i inne media). 

O czym możemy się jeszcze dowiedzieć z badań Halifaxa? Liczba kupujących domy i mieszkania stale rośnie w porównaniu z wcześniejszymi latami, ale długoterminowy obraz nie jest już taki różowy. Liczba kupujących w Anglii spadła o 1/3 w ostatnim dziesięcioleciu, czego powodem są właśnie wysokie ceny nieruchomości. Co ciekawe, portal Rightmove opublikował raport, w którym zaznaczył, że CENA DOMÓW pod koniec tej dekady MOŻE WZROSNĄĆ o 30%. Co oznacza, że za przeciętny dom w Anglii zapłacimy de facto £317.000, a w samym Londynie £715.00. Tylko że to nie w stolicy ceny domów będą rosnąć najszybciej. Najdroższym punktem na mapie Anglii ma być Southampton, w którym nieruchomości w 2019 roku będą droższe o ponad £100.000. Z kolei w Londynie oczywiście koszt mieszkania będzie wysoki (wzrastał najszybciej w ciągu ostatnich 5 lat), ale nie ulegnie on znacznej zmianie. 

Jeśli zależy nam na bardziej szczegółowych informacjach, za pomocą house price calculator sprawdzimy, czy w ogóle opłaca się nam inwestować w nieruchomości. Jest to naprawdę przydatne urządzenie, które w łatwy sposób pokazuje, w których regionach UK możemy pokusić się o zakup nieruchomości i co jest dla Nas tańsze: KUPNO DOMU czy WYNAJEM. 

Ciężko pracujemy na własny kąt: wyrabianie nadgodzin, czasem rezygnacja z życia prywatnego, brak weekendów i świąt – wszystko kręci się wokół PRACY, bo liczy się KASA i oszczędności…  wszystko po to, by zapewnić sobie i najbliższym miejsce, które będzie tylko NASZE. W pogoni za nowym domem natłok codziennych obowiązków może być trudny do pogodzenia ze znalezieniem przytulnego gniazdka. Pamiętajcie, że możecie liczyć na naszą pomoc, bo ZAWSZE jesteśmy dla Was. Znajdziemy nieruchomość dopasowaną do Waszych potrzeb i na każdą kieszeń.

Nie da się ukryć, że CENA jest w pewnym stopniu przytłaczająca dla osób, które chcą kupić dom. Mamy jednak ŚWIETNĄ WIADOMOŚĆ! Miasta-ogrody, mówi Wam to coś? Z racji tego, że rząd brytyjski lubi pomagać swoim mieszkańcom (nie tylko rodowitym Anglikom 🙂). W 2018 roku zamierza wprowadzić SPECJALNY PROGRAM dla osób planujących zakup pierwszego domu. Swoją pomoc kierują do wszystkich w wieku od 23 do 40 lat (chętni zbliżający się do górnej granicy będą uprzywilejowani). Liczą się konkrety, a więc co proponują? Kupno nieruchomości obniżonej o MINIMUM 20% względem wartości rynkowej. Gdzie? Będą to na pewno opuszczone, poprzemysłowe rejony Anglii (całe Anglia to praktycznie kraj przemysłu…) Na razie rząd wskazał 30 takich lokalizacji, m.in. w Blackpool, Luton, Sheffield i Bristol, w których powstaną osiedla tanich domów NIE DROŻSZYCH niż £450.000 (w Londynie) i £250.000 poza stolicą. Skąd taki pomysł? Miasta-ogrody z jednej strony mają być odpowiedzią na ciągle zbyt małą liczbę mieszkań i domów, a z drugiej ma być rozwiązaniem problemu zatłoczonych miast, w którym własny kąt staje się DOBREM LUKSUSOWYM. 

Hm, brzmi nieźle. Może naprawdę warto skorzystać z programu rządowego, jeśli nie stać nas na samodzielne kupno domu. Zapoznajmy się z różnymi ofertami i propozycjami, a przede wszystkim zacznijmy WIERZYĆ, że w końcu uda nam się kupić własny kawałek podłogi. Bądźmy optymistami, a wszystko będzie dobrze.

POWODZENIA w podejmowaniu dobrych wyborów. 🙂 


(Następny artykuł) »

Wyraź swoje zdanie ;)